, podziękowanie rekolekcjoniście 

podziękowanie rekolekcjoniście

My Wilnianie « FUNDACJA ZBIORY WILEŃSKIE

Temat: Małżeństwo z teściową
Aniu, jesteś po prostu najzwyczajniej w świecie zmęczona całą tą sytuacją. To nie jest tak, że nie miałaś świadomości tego co robisz. Kiedy komuś się pomaga, chciałoby się usłyszeć dobre słowo i "dziękuję Ci". Niestety tak nie jest. Ludzie, zwłaszcza starsi uważają, że należy im się opieka, z racji chociażby wieku, przeżytych lat i cierpień /i mają przecież rację/. Druga strona medalu jest taka - asertywność, jak pisze Kasia, na ile możemy pomagać? Na ile stać nas na pomaganie, nawet nie oczekując słów podziękowania.
Jesteś najzwyczajniej w świecie zmęczona psychiczne, ale zmęczenie psychiczne /znając "siłę kobiety"/ nie byłoby takie uciążliwe, podejrzewam, gdyby nie zmęczenie fizyczne.
Spójrz na siebie, jak na kobietę wymagającą URLOPU, wypoczynku.
Podoba mi się jak tegoroczny rekolekcjonista /Dominikanin/ powiedział - właśnie do matek, do kobiet - aby nauczyły się odpoczywać, bo NAWET MASZYNY ODPOCZYWAJĄ.
Źródło: kryzys.org/archiwum2007/viewtopic.php?t=806



Temat: Rekolekcje wielkopostne
Racja, racja... Nasze rekolekcje w Białogardzie były suuuper Ogrome podziękowania dla x rekolekcjonisty i kleryków No i dzięki dla Madzi, która starała się jak mogła, aby nasz spiew wyszedł jak najlepiej Piękny i owocny czas... Oh... Racja Daria.. Te rekolekcje Wielkopostne tesh dla mnie były najpiękniejszymi w życiu Pozdrawiam
Źródło: koszalin.oaza.pl/forum/viewtopic.php?t=191


Temat: REKOLEKCJE
Jakby komuś sie nei chcialo szukac to :

Porekolekcyjnie...

Dopiero co zakończyliśmy tegoroczne rekolekcje dla uczniów i pracowników ZSP nr 2 w Jarocinie.

Tym razem prowadził je ks. Dariusz Brylak, pracujący na co dzień w parafii Miłosierdzia Bożego w Kaliszu.

Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy skorzystali z zaproszenia na spotkania rekolekcyjne

- było nas naprawdę sporo

Szczególne podziękowania dla Grona Pedagogicznego,

którego obecność mówiła więcej niż słowa o autorytecie, sprawach ważnych i życiowych decyzjach...

Ze swojej strony dziękuję także Uczniom, którzy słuchali cierpliwie trudnych - ale jasnych i radykalnych

(bo przeżytych już na własnej skórze) słów Księdza Rekolekcjonisty.

Życzę też dobrych owoców tego czasu...

zapraszając jednocześnie do podzielenia się swoimi wrażeniami, spostrzeżeniami i uwagami

na temat rekolekcji w otwartym na forum internetowym temacie
Źródło: zsp2jarocin.pl/phpbb/viewtopic.php?t=153


Temat: Raport z Zielonej Góry
W sumie pisać można dużo, spostrzeżeń jest sporo. Oto kilka z nich:
1. Nasi Gospodarze czyli Ewelina i Kacper-w niedzielę wieczorem zobaczyli nas pierwszy raz w życiu, nie znaliśmy się przecież wcześniej a przyjęli nas, nakarmili i nawet dostaliśmy klucz do mieszkania. Niesamowite! (Wielkie podziękowania dla Dagmary). Ewelina zaufała Dagmarze i zgodziła się przyjąć obcych pod swój dach, to tak jak z Jezusem, jeśli Go znamy i ufamy Mu to robimy rzeczy czasami dziwne i na pierwszy rzut oka nierozsądne, dlatego, że Mu ufamy.
2. Głoszenie rekolekcji to nie lada zadanie (mówię tu o o. Jakubie) i dla rekolekcjonisty ważne jest wsparcie modlitewne, ale też takie wsparcie na miejscu. Przed każdą konferencja modliliśmy się wspólnie, ale tez gdy jedno z nas mówiło, dawało świadectwo w tym czasie pozostała dwójka się modliła. Jezus nie wysyłał pojedynczo i teraz na własnej skórze zobaczyłam, że to ma sens! Oprócz wsparcia i wspólnej modlitwy zawsze można porozmawiać czy czegoś nie zmienić, nie dodać etc. I myślę, że potrzeba jest duuuuużo modlitwy za rekolekcjonistów i spowiedników.
3. Mogliśmy porozmawiać z p. katechetką i Franciszkanami uczącymi w szkole i sytuacja nie wygląda tam najlepiej. Jest ogromna potrzeba ewangelizacji wśród młodzieży, bo niestety wielu z nich nie ma kontaktu z Kościołem. (Myślę, że to jest dobre miejsce na misje) i tutaj tez prosimy o modlitwę za Zieloną Górę, za tamtejszy Kościół i przebudzenie!
Poza rekolekcjami spotkaliśmy się też z grupą oazową(jakieś 10 osób-ku przerażeniu Wojtka –same dziewczyny), opowiedzieliśmy trochę o naszej Wspólnocie i zachęcaliśmy do wyjścia z podziemia (dosłownie, bo spotykają się w piwnicy). I wiecie co? Dziękujmy Bogu, że mamy naszą Wspólnotę!

Też z tego miejsca proszę o modlitwę za o. Jakuba, który wkrótce zaczyna kolejne rekolekcje i o. Michała Gruszkę, który od poniedziałku będzie prowadził rekolekcje (swoje pierwsze w życiu) dla kolejnych szkół w Zielonej Górze.
I dziękujemy za Wasze wsparcie!
Źródło: alfakrakow.fora.pl/a/a,473.html


Temat: Nasze "perełki"
Podziękowanie rekolekcjoniście na zakończenie rekolekcji wielkopostnych.
Dziecko zaczyna je wygłaszać w ten sposób: "Czcigodny Książę..."
Źródło: warsztatyolsztyn2007.fora.pl/a/a,39.html


Temat: Nocne (i dzienne) Polaków rozmowy....
Ja różnież przesyłam moc pozdrowień!! Mam tez do Was interes.Mógłby mi ktoś pomóc w ułożeniu podziękowań dla ks. rekolekcjonisty, ja nie jestem w tym zbyt dobra, a Wy napewno doskonale byscie mi pomogli...
Źródło: warsztatyolsztyn2007.fora.pl/a/a,18.html


Temat: Korona Pogórzy
Witam !

Ostatnie 2,5 dnia spędziłam na bardzo ciekawej imprezie realizowanej w ramach projektu "Korona Pogórzy" - a konkretnie byłam na Pogórzu Dynowskim.

Na imprezę trafiłam z ogłoszenia w Internecie, nikogo nie znałam a wróciłam jak zwykle zachwycona.

Organizatorem była trójka przewodników z SKPG Kraków, udział wzięło ponad 30 osób, w tym około 8 przewodników SKPG Kraków, ja jedna z innego koła, około 12 kursantów i trochę ludzi z ogłoszenia w Internecie, wszyscy przesympatyczni.

W piątek o 18.00 spotkaliśmy się na dworcu w Krakowie, wspólnie dojechali do Rzeszowa i tam szybko przesiedli się na autobus do Goźnicy Górnej.
W tej ładnie położonej miejscowości spaliśmy w domu jednej z przewodniczek SKPG Kraków - Justyny. Po rozpakowaniu się,

kolacji (pyszny żurek przygotowany przez mamę Justyny) większość grupy około godz. 24 wyszła jeszcze na górujący na Goźnicą szczyt Patryja. Ja zostałam, bo byłam bardzo śpiąca i położyłam się spać.
W sobotę rano zamówiony autokar zawiózł nas do Bonarówki. Wyjazd był o 8.15, po drodze zwiedziliśmy jeszcze drewniany gotycki kościół w Lutczy.
W Bonarówce obejrzeliśmy cerkiew Zamieszańców, wysłuchali tego kto to byli Zamieszańcy a potem ruszyli w góry (a dokładniej to w Pogórza). Przez pasmo, którego nazwy nie pamiętam (około 410 m npm) zeszliśmy do Węglówki, gdzie obejrzeliśmy (niestety tylko z zewnątrz) murowaną cerkiew Zamieszańców z piękna manierystyczna kopułą oraz kilkusetletni (podobno najstarszy na Pogórzach) dąb „Poganin”.

Następnie podeszliśmy pod czynną kopalnię ropy naftowej w Węglówce obejrzeć kiwony, a potem podeszli bez szlaku na grzbiet Królewskiej Góry.
Na grzbiecie „złapaliśmy” szlak niebieski i nim podeszli na sam szczyt (około 510 m npm), po drodze oglądając niewielki, bardzo zniszczony cmentarzyk z I wojny światowej.
Po drodze cały czas były panoramki itd.

Z Królewskiej Gory zeszliśmy na zamek Kamieniec, gdzie wysłuchaliśmy długiej ale bardzo ciekawej opowieści o zamku, a potem o Aleksandrze Fredro ściśle związanym z tym miejscem.
Bardzo sympatyczne było to, że opowieści snuli nie tylko przewodnicy, ale wiele osób było wcześniej przygotowanych do wyjazdu.
Z zamkowego balkonu była też ciekawa panoramka na Beskid Niski.

Następnie ścieżką przyrodniczą podeszliśmy na Prządki, w środkowej części podejścia spotkaliśmy idącą w przeciwnim kierunku grupę z SKPB Lublin, która akurat miała swoje przejście kondycyjne. W planie mieli dalszą wędrówkę przez całą noc niebieskim szlakiem w kierunku Dębicy.

My tymczasem podeszliśmy pod Prządki, gdzie zatrzymaliśmy się na posiłek. W czasie robienia kanapek wysłuchaliśmy paru legend.
Dalej zeszliśmy na szeroką rozległą przełęcz pomiędzy Prządkami a Suchą Górą i rozpoczęli podejście. Poniżej wierzchołka Suchej Góry większość uczestników (ja sobie odpuściłam) udała się do starych sztolni, w jednej podobno widzieli nietoperze.

W końcu już całkiem po ciemku doszliśmy na szczyt Suchej Góry (585 m npm), gdzie uroczyście otwarliśmy tokaj, wypili każdy po łyku, zjedli kilka czekolad i rozpoczęli zejście do Krasnej. Szliśmy tym razem na przełaj stromo w dół przez las, co nie było proste, ponieważ część osób nie wzięła latarek.

W Krasnej podjechał po nas umówiony autokar, kolejną manierystycznę cerkiew obejrzeliśmy już tylko z okien autokaru i dojechali do domu Justyny, gdzie czekał na nas wspaniały bigos a na deser kilka blach ciasta.

W planie był jeszcze „Wieczór filmowy” ale ja byłam tak padnięta ze około 24 poszłam spać. Niektórzy podobno oglądali filmy do 3 rano.

W niedzielę po przesunięciu czasu wstaliśmy o 7 (wg starego czasu o 6) i poszli na 7.30 do miejscowego, drewnianego kościołka. Mieliśmy pecha bo akurat były rekolekcje i kazanie księdza rekolekcjonisty trwało 40 min., co potem opóźniło nam nieco plan.
Po śniadaniu zapakowaliśmy kanapki, zabrali już wszystkie bagaże do autokaru i ruszyli w drogę.

W czasie autokarówki zwiedziliśmy kolejno – drewniany kościół w Bliznem (wewnątrz wspaniałe freski gotyckie, na liście UNESCO), potem podeszliśmy pieszo na wznoszącą się nad Bliznem Górę św. Michała z niewielką kapliczką. Pogoda była jak marzenie.
Dalej zwiedzaliśmy piękną barokową bazylikę w Starej Wsi i ciekawy barokowy kościół w Brzozowie. W Brzozowie była też chwila czasu na doskonałe miejscowe lody.

Następnie zwiedziliśmy drewniany kościół w Humniskach i najsłynniejszy w okolicy kościół w Haczowie (prawdopodobnie koniec XIV w, na liście UNESCO). Zrobił na mnie ogromne wrażenie.

Odpuściliśmy sobie rezerwat „Cisy w Malinówce”, bo już nie było czasu. Na zakończenie zwiedziliśmy jeszcze bardzo ciekawy kościół w Jasienicy Rosielnej z interesująca fasadą – przykład drewnianej architektury barokowej.

No i w końcu pojechaliśmy do Rzeszowa, gdzie już się z wielkim żalem ze wszystkimi pożegnałam i wróciłam do domu pospiesznym pociągiem. W domu byłam o 1 w nocy.

Jak mnie czyta ktoś z organizatorów wyjazdu (a wiem że czytują to forum) to chciałabym bardzo podziękować za naprawdę super wyjazd. Zorganizowany nie tylko sprawnie, ciekawie i "z jajem" to jeszcze po minimalnych kosztach. A przy okazji mnóstwo się można było nauczyć.

Poza tym w górach jest już niesamowita wiosna. Widzieliśmy czosnek niedźwiedzi, kwitnący żywiec gruczołowaty, kwitnące pierwiosnki, zawilce, barwinek i kaczeńce.

A teraz znów się muszę dostosować do ciążkich warunków "w dolinach". Dobrze że tylko na tydzień.

NA stronie www.pogorza.pl będą zapewne wkrótce zdjęcia z wyjazdu.
Źródło: 321gory.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=4546